Jedna cząsteczka to za mało? Dlaczego warto spojrzeć na kosmetyk jak na całą roślinną recepturę
Jedna cząsteczka to za mało? Dlaczego warto spojrzeć na kosmetyk jak na całą roślinną recepturę

10% niacynamidu. 10% kwasu. Jeden mocny składnik i obietnica szybkiego efektu. Tak przez ostatnie lata wyglądała duża część rynku kosmetycznego. Dzisiaj coraz więcej osób zaczyna jednak zwracać uwagę nie tylko na stężenie pojedynczej substancji, ale również na całą recepturę.

I właśnie tutaj pojawia się efekt synergii składników roślinnych, nazywany także botanical entourage.

Bo roślina nie jest jedną cząsteczką.

Co daje kosmetyk wieloskładnikowy?

Wyizolowany składnik ma konkretną funkcję. To jego ogromna zaleta. Możemy dokładnie określić jego stężenie i sposób wykorzystania.

Jednak skóra również nie działa według zasady „jeden problem – jeden składnik”.

Potrzebuje jednocześnie:

  • nawilżenia,
  • ochrony bariery,
  • składników antyoksydacyjnych,
  • substancji wspierających komfort,
  • lipidów,
  • odpowiedniego oczyszczania,
  • ochrony przed czynnikami zewnętrznymi.

Dlatego kosmetyk zawierający kilka odpowiednio dobranych ekstraktów może być interesującym rozwiązaniem dla osób, które nie chcą budować całej pielęgnacji wyłącznie na mocnych, pojedynczych aktywach.

Badania nad roślinnymi składnikami kosmetycznymi pokazują, że mogą one oddziaływać na wiele różnych procesów związanych z kondycją skóry, między innymi na stres oksydacyjny, stan bariery, nawilżenie czy procesy związane ze starzeniem.

Efekt synergii – na czym polega?

Wyobraź sobie recepturę, w której jeden składnik pomaga nawilżać, drugi dostarcza związków antyoksydacyjnych, trzeci wspiera komfort skóry, a czwarty uzupełnia działanie pozostałych.

Nie musisz wybierać pomiędzy czterema kosmetykami.

Możesz postawić na dobrze zaprojektowaną formułę.

Właśnie dlatego ekstrakty roślinne są tak interesujące. Zawierają różne grupy związków – między innymi polifenole, flawonoidy, saponiny, garbniki czy śluzy. Ich dokładny skład zależy oczywiście od konkretnej rośliny oraz sposobu ekstrakcji.

Lukrecja + prawoślaz + owies – przykład ziołowej kompozycji

Dobrym przykładem takiego podejścia jest Tonik „Lukrecja gładka”.

W formule połączono:

  • wyciąg z lukrecji,
  • wyciąg z prawoślazu,
  • wyciąg z owsa,
  • pantenol,
  • alantoinę.

Lukrecja, prawoślaz i owies dostarczają różnych grup substancji roślinnych, natomiast pantenol i alantoina uzupełniają formułę o składniki cenione w pielęgnacji skóry suchej i wrażliwej.

Taki kosmetyk dobrze sprawdza się wtedy, gdy zależy Ci nie na jednym spektakularnym działaniu, lecz na codziennym komforcie, nawilżeniu i łagodnej pielęgnacji.

Szałwia + nagietek – kiedy skóra potrzebuje czegoś innego

Z kolei cera mieszana, tłusta czy trądzikowa ma zupełnie inne potrzeby.

Dlatego tutaj sprawdzi się inne połączenie.

Tonik „Szałwia i nagietek” wykorzystuje świeże wyciągi z obu roślin oraz pantenol. Szałwia dostarcza między innymi garbników, saponin i flawonoidów, natomiast nagietek jest tradycyjnie wykorzystywany w pielęgnacji skóry wymagającej ukojenia.

To dobry przykład tego, że synergia nie oznacza jednej uniwersalnej mieszanki dla wszystkich.

Przeciwnie – rośliny można dobierać tak, aby odpowiadały potrzebom konkretnego typu skóry.

A co z „czystym” składnikiem?

Nie trzeba go skreślać.

Niacynamid, kwasy, witamina C, retinoidy czy inne pojedyncze substancje aktywne mogą być bardzo wartościowymi elementami pielęgnacji.

Problem zaczyna się wtedy, gdy traktujemy procent na etykiecie jako jedyny wyznacznik jakości kosmetyku.

20% nie musi być lepsze niż 5%.

Podobnie „więcej składników aktywnych” nie zawsze oznacza lepszy kosmetyk.

Liczy się cała formuła, sposób wykorzystania składników, ich stabilność, kompatybilność i dopasowanie do potrzeb skóry.

Właśnie dlatego współczesne podejście do pielęgnacji coraz częściej zwraca uwagę na barierę skóry i unikanie przeciążania jej zbyt dużą liczbą aktywnych produktów. Temat ten pojawia się również w aktualnych materiałach dotyczących tzw. skincare burnout.

Roślinna receptura zamiast kosmetycznego „wyścigu procentów”

Jeżeli Twoja skóra dobrze toleruje intensywną pielęgnację, nie ma potrzeby rezygnować z pojedynczych substancji aktywnych.

Jeżeli jednak często masz uczucie pieczenia, przesuszenie albo wrażenie, że Twoja rutyna stała się zbyt skomplikowana, warto zrobić krok wstecz.

Zamiast dodawać kolejne serum, możesz zacząć od prostszej rutyny:

oczyszczanie → tonizacja → krem → ochrona przeciwsłoneczna.

Następnie, jeśli skóra tego potrzebuje, można stopniowo wprowadzać kolejne produkty.

To właśnie podejście „mniej, ale lepiej dobrane” może być ciekawą alternatywą dla pielęgnacji opartej na ciągłym dokładaniu aktywnych składników.

Mój krem – wiele składników, jedna formuła

Idea wieloskładnikowej pielęgnacji jest dobrze widoczna również w serii Mój krem.

To nie są kosmetyki zbudowane wokół jednego modnego składnika. Formuły łączą oleje, masła, ekstrakty roślinne, substancje nawilżające i inne składniki dobrane do potrzeb konkretnego rodzaju cery.

Dla suchej i dojrzałej cery

Mój krem nr 5 arganowy łączy olej arganowy, witaminy A i E, wyciąg z lnu, kwas hialuronowy oraz masło kakaowe.

Warto rozważyć go wtedy, gdy skóra potrzebuje przede wszystkim odżywienia, nawilżenia i większego komfortu. Produkt jest obecnie dostępny w sklepie.

Dla suchej i odwodnionej cery

Jeżeli szukasz prostszej, odżywczo-regenerującej formuły, dobrze sprawdza się Mój krem nr 1.

Znajdziemy w nim między innymi masło kakaowe, olej z kiełków pszenicy, wodę różaną i kwas hialuronowy. To propozycja dla cery suchej i odwodnionej, również wtedy, gdy zależy Ci na komfortowej pielęgnacji bez rozbudowywania rutyny o wiele produktów.

Ziołowa pielęgnacja nie oznacza „bez chemii”

Warto rozprawić się jeszcze z jednym mitem.

Każdy kosmetyk jest mieszaniną substancji chemicznych – również kosmetyk naturalny.

Dlatego określenia „naturalny” i „syntetyczny” nie mówią same w sobie, czy produkt będzie lepszy albo gorzej tolerowany.

Rośliny również mogą zawierać substancje uczulające. Z drugiej strony wiele składników syntetycznych jest bardzo dobrze przebadanych i może być bezpiecznym elementem kosmetyku.

W Fitomed interesuje nas przede wszystkim świadome wykorzystanie surowców roślinnych w całej recepturze.

Nie chodzi o to, żeby przeciwstawiać laboratorium naturze.

Chodzi o to, aby wiedzieć, co znajduje się w kosmetyku i dlaczego zostało tam zastosowane.

Dlaczego Fitomed stawia na świeże wyciągi?

Roślinne surowce są podstawą wielu receptur Fitomed od początku istnienia marki. W serii „Mydlnica lekarska” czy w produktach do twarzy wykorzystujemy połączenia różnych wyciągów, dobierając je do potrzeb konkretnej skóry.

Takie podejście pozwala tworzyć kosmetyki, które nie są kolejną próbą znalezienia jednego „cudownego” składnika.

Zamiast tego wykorzystują całą kompozycję pielęgnacyjną.

Czy warto wrócić do ziołowej pielęgnacji?

Jeżeli masz wrażenie, że Twoja kosmetyczka jest pełna aktywnych produktów, a skóra mimo tego nie wygląda lepiej, być może warto uprościć rutynę.

Nie musisz od razu rezygnować z ulubionych składników.

Możesz natomiast:

  • ograniczyć liczbę stosowanych jednocześnie aktywów,
  • postawić na łagodne oczyszczanie,
  • wybrać wieloskładnikowy tonik lub esencję,
  • dopasować krem do rodzaju cery,
  • wprowadzać silniejsze składniki pojedynczo,
  • obserwować reakcję skóry.

Dzięki temu pielęgnacja staje się bardziej przewidywalna i łatwiejsza do dopasowania.

Jedna roślina to już skarbnica składników

Najciekawsze w ziołowej kosmetyce jest właśnie to, że roślina nie jest „jednym aktywem”.

Jest naturalnym kompleksem wielu związków.

Nie oznacza to, że każdy ekstrakt automatycznie będzie działał synergicznie ani że naturalna receptura zawsze przewyższa kosmetyk oparty na pojedynczej substancji. Jednak dobrze zaprojektowane połączenie ekstraktów może zaoferować wielokierunkową pielęgnację, której nie da się opisać jednym procentem na etykiecie.

Dlatego następnym razem, gdy będziesz wybierać kosmetyk, nie patrz tylko na największą liczbę na opakowaniu.

Sprawdź cały skład.

Bo czasem najciekawsza historia kryje się nie w jednej cząsteczce, ale w tym, jak wiele składników potrafi współpracować w jednej formule.

  • Czytelnia Medyczna: Fitoterapia chorób dermatologicznych – Czytaj artykuł
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl